Informatyka na szlaku

drzewo

Studentów, doktorantów, pracowników, a co tam ... wszystkich, zapraszamy na wycieczki w góry. Informatyka na Szlaku to sposób na połączenie dwu pasji: informatyki i gór.
informacje: forum.tcs.uj.edu.pl » Inne » Informatyka na szlaku
kontakt: Bartłomiej Bosek

 

Edycja XIV

kiedy: 9-11.12.2016
gdzie: Bieszczady, Bacówka Pod Małą Rawką
uczestnicy (12): Piotr Bejda, Bartłomiej Bosek, Wiktor Daniec, Piotr Helm, Bartłomiej Kawula, Michał Krutul, Piotr Mikołajczyk, Paulina Pełszyńska, Adam Pardyl, Adam Polak, Szymon Śliwa, Michał Zwonek

W piątek 9 grudnia czteroma samochodami wyruszyliśmy w kierunku Bieszczad, które przywitały nas "szklanką" na drogach. Udało się jednak bezpiecznie dotrzeć na parking na Przełęczy Wyżniańskiej, skąd dotarliśmy do Bacówki Pod Małą Rawką. W sobotę wybraliśmy się na wycieczkę: jedna grupa weszła na Wielką Rawką i wróciła do schroniska, a druga przez Małą Rawkę zeszła zielonym szlakiem do Wetliny.

Warunki pogodowe było dość trudne: mała widoczność a na otwartych terenach porwisty wiatr. Na szczęście wszystkim udało się bezpiecznie dotrzeć do schroniska. Wieczorem usłyszeliśmy referaty: Bartka Boska o "Majority Coloring", Adama Polaka o "Falcon Problem", oraz Adama Pardyla o "CanSat, CubeSat - pierwszy krok w kosmos".

Wieczorem integrowaliśmy się, bawiąc się w różne gry i zabawy. :) W niedzielę po śniadaniu wybraliśmy się na wycieczkę do Schroniska "Chatki Puchatka".

Pogoda byłą jeszcze gorsza niż dnia poprzedniego - widoczność bliska zeru i jeszcze silniejszy niż poprzedniego dnia wiatr. I tym razem przy pomocy GPS udało się bezpiecznie wejść i zejść z Połoniny Wetlińskiej. Po pożegnaniu wszyscy wsiedli do aut i wrócili do Krakowa.

 

Edycja XIII (szczęśliwa)

kiedy: 24-25.11.2012
gdzie: Babia Góra, Beskid Żywiecki
uczestnicy (11): Bartłomiej Bosek, Paweł Grześ, Katarzyna Janocha, Krzysztof Kleiner, Konrad Ozimek, Dawid Pustułka, Michał Seweryn, Izabela Stańdo, Bartosz Walczak, Marek Wróbel, Wiktor Żelazny

Mgła rozciągała się nad Ruczajem, kiedy to bladym świtem 24 listopada grupa śmiałków zgromadziła się przed budynkiem Wydziału Matematyki i Informatyki. Cel mieli jeden: zdobyć górę, Babią Górę. Po dwugodzinnej podróży busem znaleźli się na przełęczy Krowiarki, by rozpocząć walkę z własnymi słabościami wspinając się czerwonym szlakiem. Każdy krok zbliżał ich do upragnionego celu. Mgła, która niepokoiła w Krakowie, została u ich stóp i wycieczkowicze mogli podziwiać spektakularną panoramę Tatr. Szczyty majaczyły na horyzoncie, a przed nimi kotłowały się białe chmury, przypominające wielkie śnieżne pole. Dotarli na szczyt. Pamiątkowe zdjęcie, ostatnie wyrazy zachwytu i dalej w drogę - obiad w schronisku czeka. Nowy budynek na Markowych Szczawinach ukazał się ich oczom wesoło mrugając światełkami z okien. Po obiedzie siesta, po niej część naukowa wyjazdu. W tajemnice skojarzeń w grafach wprowadził zebranych Bartosz. O szybkim odczycie danych mówił Dawid, a arkana praktycznych aspektów implementacji odkrył Paweł. Gdy naukowe apetyty zostały zaspokojone nadszedł czas na integrację. Logicznym myśleniem popisali się Kasia i Krzysztof rozwiązując niezwykle skomplikowaną zagadkę detektywistyczną. Zaś Paweł, Marek i Michał wcielili się w role psychologów i przeprowadzili grupowa terapię. W niedzielę 25 listopada zaraz po śniadaniu grupa podzieliła się i wyczynowcy poszli pokonać jeszcze czterogodzinny szlak, a pozostali nieco krótszą trasą zaczęli schodzić do Zawoi. Ostatni rzut oka na Babią ukrytą częściowo w chmurach i bus do Krakowa. Wszystko, co dobre, szybko się kończy.

Edycja XII

kiedy: 05-07.03.2010
gdzie: Hala Łabowska, Beskid Sądecki

Edycja XI

kiedy: 27-29.11.2009
gdzie: Trzy Korony

Edycja X

kiedy: 22-24.05.2009
gdzie: Trzonka i Leskowiec, Beskid Mały
uczestnicy (20): Michał Adamczyk, Michał Feret, Michał Fogelman, Maria Gutowska, Grzegorz Gutowski, Leszek Horwath, Michał Lasoń, Piotr Micek, Dariusz Michalczuk, Robert Obryk, Mikołaj Pudo, Katarzyna Suchan, Paweł Szczurek, Bartosz Walczak, Michał Wnukowski, Filip Wójciak, Michał Wszołek, Marek Zaionc, Mikołaj Zalewski, Wiktor Żelazny

Już po. Bez przeżyć ekstremalnych i dobrze (chyba?).

Ekstremalna jedynie była ulewa, która dopadła nas jeszcze w podróży busem. Grzmiało, padał ponoć i grad. Na szczęście tuż po starcie wędrówki z Porąbki na Trzonkę (do Chatki Limba) padać przestało. Sama Chatka zapewniała absolutnie minimalny standard noclegu w górach: toaleta->wychodek, łazienka->miednica ale nikt nie narzekał. Wieczór nam minął na anegdotach i wygłupach.

Sobota była bardzo długa. Przede wszystkim był spacer z Trzonki, przez Przełęcz Kocierską, na Leskowiec. Po drodze spotkaliśmy się z "grupą sobotnią". Tempo było raczej spokojne. Wszyscy szliśmy podobnym rytmem. Dłużej spoczęliśmy na samym Leskowcu skąd wygonił nas ciągnik zwożący drzewa przeraźliwie przy tym hałasujący.

W schronisku odbyło się małe seminarium. Referowali nam Bartosz Walczak, Marek Zaionc i Mikołaj Pudo. Wszyscy o tym nad czym pracują, czyli co ich zajmuje w pracy badawczej.

Potem były rozmowy: przy piwie lub/i przy tablicy. Późną nocą część z nas poświęciła się kartom, dokładniej grze w Blefa.

Edycja IX

kiedy: 21-22.03.2009
gdzie: Szczawnica, Beskid Sądecki
uczestnicy (16): Paweł Bogdan, Michał Feret, Michał Fogelman, Jan Jeżabek, Paulina Krawczyńska, Michał Lasoń, Kamila Micek, Piotr Micek, Dariusz Michalczuk, Bartosz Walczak, Katarzyna Wiśniewska, Michał Wnukowski, Piotr Zaborski, Mikołaj Zalewski, Adam Zydroń, Wiktor Żelazny

relacja Bartka Walczaka: Tego się po prostu nie dało zaplanować :-) . Na pewno będzie to niezapomniany OnTrail. Ale po kolei...

W piątek przyjechaliśmy do Szczawnicy około 20-tej. Po zrobieniu drobnych zakupów ruszyliśmy do schroniska pod Bereśnikiem. Błądząc po drodze kilka razy, dotarliśmy tam w końcu koło 21:30. Schronisko przywitało nas bardzo przyjazną atmosferą. Szczególne pozdrowienia dla bardzo sympatycznego pana zza lady, dla nie mniej sympatycznego psa zwanego "bydlakiem" i dla kota, który podczas naszej nieobecności przetrząsnął nasz pokój i dobrał się do pasztetu, a potem bawił się w straszenie psa ;-).

Tego, co się działo następnego dnia, chyba nikt się nie spodziewał. Około 11-tej do schroniska dotarła ekipa Jaśka. Dowiedziawszy się, że idąc planowaną trasą będziemy musieli się przedzierać przez śnieg po pas i na pewno nie zdążymy na TopCodera, postanowiliśmy zejść szlakiem czerwonym, którego nie ma na mapach, do Czardy, po czym pójść dalej niebieskim - najkrótszą drogą na Przehybę. Okazało się jednak, że grupa Michała L. (która dojechała do Szczawnicy trochę później) postanowiła iść zgodnie z pierwotnym planem (pewnie nie spodziewając się, co ich czeka ;-) ). Więc nasi pierwszoroczniacy poczekali na nich i poszli razem żółtym szlakiem na Dzwonkówkę, a potem grzbietem czerwonym. Szlaki były kompletnie nieprzetarte. Brnęliśmy w śniegu po kolana, czasem po pas, czasem niemalże czołgając się pod górę. Nasza grupa dotarła do schroniska na Przehybie około 17:30. Nawet zdążyłem jeszcze wystartować w TopCoderze i osiągnąć rekordowy wynik 0 punktów ;-) . Po zjedzeniu niewielkiego obiadu, około 19-tej odebraliśmy dramatyczny apel o pomoc, z prośbą o przetarcie ostatniego odcinka czerwonego szlaku i dostarczenie gorącej herbaty opadającym z sił wędrowcom. Po krótkich przygotowaniach wyruszyliśmy więc w akcję ratunkową. Spotkaliśmy się na szlaku jakoś przed 21-szą. Na szczęście, poza kontuzją kolana u jednej z osób nic takiego strasznego się nie działo. Ale apel poskutkował, dzięki czemu część naszej grupy wczesno-schroniskowej miała też przyjemny nocny spacerek ;-) . Tak więc nabrawszy nowych sił, doszliśmy wszyscy do schroniska przed 22-gą, zmęczeni niemiłosiernie, a tu przecież czekała nas jeszcze część integracyjna całej imprezy! Ta na szczęście nie trwała długo (wspomnę tylko, że chyba większość "prowiantu" wróciła z nami do Krakowa) ;-) . Każdy pragnął tylko jednego: łóżeczka...

Ostatniego dnia znów rozdzieliliśmy się na dwie grupy (nie licząc Michała L., który nas opuścił wczesnym rankiem i pojechał na narty do Zakopanego): kontuzjowani (pod opieką Piotrka Z.) zeszli ubitą drogą do Gabonia, skąd później samochodem zabrał ich Jaśko (dzięki :-) ), reszta wróciła niebieskim szlakiem do Szczawnicy. Tam zjedliśmy bardzo dobry obiad "Pod Siekierkami" i wróciliśmy autobusem do Krakowa.

Edycja VIII

kiedy: 22-23.11.2008
gdzie: Trzy Korony, Pieniny
uczestnicy (13): Maria Chmaj, Michał Feret, Michał Gurgacz, Jan Jeżabek, Dorota Kolek, Mateusz Kostanek, Paulina Krawczyńska, Michał Lasoń, Albert Łącki, Mikołaj Pudo, Bartosz Walczak, Adam Zydroń, Wiktor Żelazny

relacja Bartka Walczaka: Pierwsza grupa przyjechała już w piątek wieczorem. Nie wiem dokładnie, co robili, ale sądząc po zdęciach bawili się przednie :-) . W sobotę przed południem przyjechała cała reszta, tak że już około 10.30 wyszliśmy w góry. Nasza trasa wiodła zielonym szlakiem ze Sromowiec Niżnych do skrzyżowania ze szlakiem niebieskim na Trzy Korony. Tu część wycieczki postawiła chwilę odpocząć, a druga część poszła odwiedzić oddalone o ok. 20 minut ruiny Zamku Pienińskiego. Następnie wszyscy razem weszliśmy na Trzy Korony i podziwialiśmy piękną zimową panoramę ze szczytu. Po zejściu na przełęcz Szopkę nasza grupa się rozdzieliła: niektórzy zeszli prosto do Sromowiec szlakiem żółtym, a inni poszli dalej szlakiem niebieskim i potem czerwonym do Kątów, po czym stopem (na 2 raty - dziękujemy, Jaśko :-) ) dotarła z powrotem do Sromowiec Niżnych. Po południu zjedliśmy obiad w Góralskiej Restauracji po słowackiej stronie Dunajca i po zaopatrzeniu się w niezbędny prowiant na nadchodzący długi wieczór wróciliśmy do schroniska. Tutaj czekała nas część naukowa - w sumie 3 referaty. Rozpocząłem od kolorowania krawędziowego grafów dwudzielnych, następnie Michał L. opowiedział o twierdzeniu Knesera (tak?) i hipotezie Bialostockiego, a na koniec Kostan przedstawił kilka zagadek o przepychaniu przez kratkę ;-) . A potem przeszliśmy do dłuuugiej części integracyjno-rozrywkowej (nie wiem, jak długiej, bo sam wyszedłem dość wcześnie - koło drugiej...). Była muzyka, przekąski, napoje i oczywiście dobra zabawa :-) . A dziś po śniadaniu w schronisku i krótkiej wizycie po słowackiej stronie wszyscy wróciliśmy do Krakowa.

Edycja VII

kiedy: 30.05-01.06.2008
gdzie: Huta Polańska, Beskid Niski
uczestnicy (21): Bartłomiej Bosek, Przemysław Broniek, Maria Chmaj, Anna Gierzkiewicz, Katarzyna Grygiel, Jarosław Grytczuk, Maria Gutowska, Grzegorz Gutowski, Paweł Idziak, Jan Jeżabek, Kamil Kloch, Iza Kukulak, Beata Matula, Kamila Micek, Piotr Micek, Andrzej Pezarski, Mikołaj Pudo, Izabela Stańdo, Marek Zaionc, Mikołaj Zalewski, Michał Zmarz, Wiktor Żelazny

Edycja VI

kiedy: 15-16.12.2007
gdzie: Wąwóz Homole, Pieniny
uczestnicy (12): Paweł Baster, Anna Gierzkiewicz, Katarzyna Grygiel, Grzegorz Gutowski, Bartosz Janoszek, Maria Gutowska, Jakub Krajewski, Natalia Kubera, Mikołaj Pudo, Michał Taszycki, Bartosz Walczak, Mikołaj Zalewski

Sobota:

  • PKS z Krakowa (7.25 lub 8.45) do Szczawnicy,
  • dalej busem (lub czymkolwiek) do Jaworek,
  • marsz w górę Wąwozem Homole (szlak zielony),
  • i dalej na Durbaszkę (szlakiem niebieskim) i do Schroniska pod Durbaszką
  • w schronisku, jak zwykle, część dydaktyczna i część integracyjna
Niedziela:
W zależności od warunków (ilość śniegu, przetarcie szlaków) albo schodzimy od razu na dół drogą i dalej do Szczawnicy i Krakowa, albo idziemy górami (szlakiem niebieskim) na Szafranówkę i schodzimy (szlakiem żółtym) do Szczawnicy. Stamtąd autobusem jedziemy do Krakowa. Trasę można obejrzeć na tej mapie.

Edycja V

kiedy: 19-20.05.2007
gdzie: Babia Góra, Beskid Żywiecki
uczestnicy (9): Gabriela Filipek, Mateusz Juda, Dorota Kolek, Mateusz Kostanek, Jakub Krajewski, Natalia Kubera, Piotr Micek, Tomasz Pietras, Mikołaj Pudo

opis:
Sobota 19.05.2007
Wyjechaliśmy z Krakowa około 7.30 rano do Zawoji. Stamtąd wyruszyliśmy zielonym szlakiem na Markowe Szczawiny obejrzeć pozostałości po schronisku. Po posiłku zaatakowaliśmy Diablaka (najwyższe wzniesienie Babiej Góry). Zaskakująco szybko doszliśmy na szczyt, gdzie odpoczywając przyglądaliśmy się imponująco licznej wycieczce z AGH (Rajd Geologa 2007). Szczególnie pamiętamy przyśpiewkę: "UJ się uczy!". Dalej przeszliśmy przez Sokolicę, Przełęcz Krowiarki i Policę dochodząc ostatecznie (ok. godz. 19) do Schroniska na Hali Krupowej. Tym razem "naukową" część wyprawy stanowiły jedynie zagadki logiczne. Nie przeszkadzały one nam oczywiście w znakomitej zabawie (szczegóły mogą Wam opowiedzieć uczestnicy).
Niedziela 20.05.2007
Opuściliśmy schronisko po godzine 11. Już spacerowo doszliśmy do Skawicy skąd po zjedzeniu sporej ilości lodów pojechaliśmy busem do Krakowa. Podróż busem to był dramat - duszno, gorąco,.... Aby odreagować czwórka z nas wybrała się na wspólny obiad do Galerii Krakowskiej.

Edycja IV

kiedy: 18-19.11.2006
gdzie: Czerwone Wierchy, Tatry
uczestnicy (5): Paweł Baster, Bartłomiej Bosek, Łukasz Magiera, Mikołaj Pudo, Krzysztof Zawilski

opis:
Sobota 18.11.2006
O 9:30 Wyszliśmy z Zakopanego, a dokładniej z Kuźnic idąc niebieskim szlakiem Doliną Kondratową. Po minięciu Schroniska na Hali Kondratowej weszliśmy na Kondracką Przełęcz. Była nienajgorsza pogoda (choć lekko wiało) więc uznaliśmy, że podążymy żółtym szlakiem w kierunku Kopy Kondrackiej. Na szczycie ukazała nam się piękna panorama ośnieżonych grani. Niezniechęceni pogodą (troche bardziej zaczeło wiać) uznaliśmy, że zdobędziemy Kasprowy Wierch idąc czerwonym szlakiem. W trakcie marszu nie przetartym szlakim zastała nas noc, a silny wiatr plus bardzo duże zamglenie nie napawały optymizmem. ;-) Szczęśliwym trafem z latarką w ręku dotarliśmy na Kasprowy, gdzie ogrzaliśmy się w stacji kolejki (tam niestety nie ma schroniska...), po czym zeszliśmy żółtym szlakiem do schroniska Murowaniec. Jeżeli interesują Was szczegóły tej wyprawy to pytajcie uczestników - z chęcią odpowiedza na Wasze zapytania.
Niedziela 19.11.2006r.
Po wyspaniu się wyszliśmy ze schroniska kierując się czarnym szlakiem wzdłuż Doliny Suchej Wody. Postanowiliśmy nie schodzić od razu do Zakopanego, tylko czerwonym, a nastepnie zielonym szlakiem weszliśmy na Wielki Kopieniec. Z tego szczytu podziwialiśmy po raz ostatni piękną panoramę Tatr, po czym zielonym szlakiem zeszliśmy do Jaszczurówki. Pełni wrażeń, autobusem wróciliśmy do Krakowa.

Edycja III

kiedy: 29.09-01.10.2006
gdzie: Turbacz, Gorce
uczestnicy (11): Paweł Baster, Bartłomiej Bosek, Przemysław Broniek, Paweł Idziak, Mateusz Juda, Jakub Krajewski, Izabela Stańdo, Bartosz Walczak, Mikołaj Zalewski, Natalia Żelazna, Wiktor Żelazny
opis:
Piątek 29.09.2006
O 14:30 w 10 (bez Kuby, który dołączył do nas następnego dnia) wyjechaliśmy z Krakowa. Z Rabki czerwonym szlakiem przeszliśmy do bacówki PTTK Na Maciejowej. Wieczorem wypijając co najmniej jedno piwo ;-) bawiliśmy się wspólnie przy ognisku pod pięknym gwieździstym niebem.
Sobota 30.09.2006
Idąc dalej czerwonym szlakiem weszliśmy na Turbacz. Po przybyciu i odsapnięciu wysłuchaliśmy dwu referatów:

Mądrzejsi o nowo poznaną wiedzę spędziliśmy wieczór przy kolejnych piwach. ;-)
Niedziela 01.10.2006
Zaczeliśmy schodzić z Turbacza żółtym szlakiem i po przejściu przez Bukowinę Miejską preszliśmy na czarny szlak, aby w końcu za Bukowiną Obidowską skręcić w niebieski szlak prowadzący już prosto do Nowego Targu. Po smacznym obiedzie w nowotarskiej knajpce pełni matematycznych, i nie tylko, wrażeń wróciliśmy do Krakowa.

Edycja II
kiedy: 20-21.05.2006
gdzie: Tatry Zachodnie
uczestnicy (14): Paweł Baster, Bartłomiej Bosek, Piotr Brożbar, Gabriela Filipek, Grzegorz Głogowski, Kamila Hyjek, Mateusz Juda, Jakub Krajewski, Kamil Kloch, Piotr Micek, Krystyna Milian, Mikołaj Pudo, Bartosz Walczak, Mikołaj Zalewski
opis:
Tym razem wyjechaliśmy w dwu grupach. Bartek, Piotrek B., Kamil, i dwu Mikołajów dotarli do schroniska na Polanie Chochołowskiej w piątek wieczorem. Pozostali weszli w góry w sobotę z rana.
Sobota 20.05.2006
  • grupa Bartka
    • wyspani (bądź nie, kto wie co oni robili w piątek w nocy), wychodzą w góry; wpierw na Grzesia a potem ...
    • Rakoń, Wołowiec, Jarząbczy Wierch, Kończysty Wierch i zejście przez Czubik, Trzydniowiański Wierch do schroniska
  • grupa Piotrka
    • niewyspani ale za to w większej grupie; wchodzą w Dolinę Chochołowską ok. 9 rano a potem ...
    • Przełęcz Iwanicka, Ornak, Starobociański Wierch, Kończysty Wierch; tutaj część grupy postanowiła zejść w dół przez Trzydniowiański do schroniska; reszta czyli Kuba, Gabrysia, Grzesiek, Paweł i Piotrek kontynuowali marsz linią szczytów: Jarząbczy Wierch, Wołowiec, Rakoń i Grześ.
Te dwie grupy spotkały się na przełęczy pomiędzy Kończystym i Jarząbczym. Ostatni turyści wrócili do schroniska ok. godziny 21. Później, zgodnie już z naszym zwyczajem, odbyło się seminarium. Muszę dodać, iż warunki do takich imprez w schronisku na Chochołowskiej są wyborne. Miały miejsce dwa referaty:
  • Juda Mateusz - Wymiar częściowych porządków
  • Kloch Kamil - Algorytmy on-line, czyli czym my się zajmujemy
Seminarium skończyło się, chyba, już grubo po północy. Zapewniem Was, że nie przeszkadzało nam to kontynuować naszego spotkania. Ale o tym już nie będę pisać.
Niedziela 21.05.2006
  • opuszczenie schroniska ok. godz. 11:00
  • bardzo, bardzo wolny spacer w dół Doliny Chochołowskiej
  • powrót do Krakowa ok. godz. 18:00

 

Edycja I

kiedy: 11-12.03.2006
gdzie: Turbacz, Gorce
uczestnicy (17): Maciej Adamczyk, Paweł Baster, Bartłomiej Bosek, Monika Górecka, Mateusz Juda, Tomasz Jurkiewicz, Kamil Kloch, Piotr Kołątaj, Jakub Krajewski, Mariusz Łusiak, Piotr Micek, Krystyna Milian, Paweł Pilaciński, Mikołaj Pudo, Izabela Stańdo, Wiktor Żelazny, Maciej Żenczykowski
opis:
Sobota

  • zbiórka 7:00 rano między dworcami PKP i PKS
  • autobus do Nowego Targu ok. 7:30, po godz. 9:00 już na szlaku
  • wejście do schroniska na Turbaczu po żółtym szlaku; później w mniejszej grupie chętnych spacer dookoła szczytu (śnieg po pas)
  • wieczorem spotkanie naukowe; lista referatów (ok. 30min kaźdy):
    • Jurkiewicz Tomasz - dowodzenie przez bajki oraz parę ciekawych zadań algorytmicznych,
    • Pudo Mikołaj - problem k-sat, opis problematyki własnej pracy mgr,
    • Bosek Bartłomiej - zagadka o czekoladzie.
Niedziela
  • po nocy spędzonej w schronisku schodzimy z Turbacza; niestety z powodu nieprzetartych szlaków z powrotem do Nowego Targu (kilkoma różnymi trasami)
  • powrót autobusem do Krakowa; na miejscu byliśmy około 18:00